Benedyktynka
Benedyktynka
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2009-10-05
  • kategoria Napoje
  • województwo woj. wielkopolskie

Wygląd:

Klarowny płyn.

Kształt:

Rozmiar:

Barwa:

Oliwkowo-bursztynowa.

Konsystencja:

Oleisty

Smak:

Aromat ziołowy, smak słodki z lekkim posmakiem goryczy

Dodatkowe Informacje:

Zawartość alkoholu: 32% vol. i 40% vol.

Tradycja:

Początki benedyktynki sięgają 1510 roku, kiedy to mnich Bernardo Vincelli, przebywając w Normandii w benedyktyńskim klasztorze w Fekamp, sporządził miksturę o działaniu wzmacniającym z rumu, 40 ziół i korzeni. Mikstura ta jako lek dla chorych i osłabionych braci szybko rozprzestrzeniła się po klasztorach benedyktyńskich. Z uwagi na własne doświadczenia zielarskie i dostępność ziół w danym regionie różne klasztory wypracowały własne przepisy na benedyktynkę o oryginalnym smaku i aromacie. Zaczęto stosować ją nie tylko dla wzmocnienia organizmu, ale także na dolegliwości układu pokarmowego, takie jak ból, niestrawność, nieżyt, stan zapalny, wzdęcie, zgaga oraz jako środek rozgrzewający, uspokajający, kojący migrenę i polepszający sen. Od XIX wieku benedyktynkę produkuje się ze spirytusu, miodu, karmelu, syropu cukrowego oraz wyciągów i destylatów z ziół, takich jak kolendra, hyzop, anżelika, gałka muszkatołowa, goździki, herbata, melisa. Podaje się ją w kieliszkach do koniaku, najczęściej bez żadnych dodatków. Najbardziej znana polska receptura benedyktynki została opracowana na podstawie przepisu Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Jej oryginalny przepis na likier benedyktynka, pochodzący z książki „Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, wódek, likierów, win owocowych, miodów oraz ciast” (Warszawa 1985) brzmi: „Pół ćwierci łuta szafranu namoczyć w kwaterce spirytusu, łut świeżego jeżeli można korzenia dzięglu, u nas jednak rzadki gdzie rośnie, brać więc trzeba suszony; łut jałowcu, na połowę tylko przetłuczonego i kawałeczek wielkości ziarnka grochu (gentianna lutea) namoczyć w drugiej kwaterce spirytusu, niech to stoi dni trzy w cieniu. W gąsiorek półgarncowy wlać półtory kwarty spirytusu Nr. 4, zlać w niego przez bibułę szwedzką owe pół kwarty z namoczonych korzeni i wymięszać dobrze. Zrobić syrop z czterech do pięciu funtów cukru, maczając tylko cukier w wodzie ile sam w siebie przyjmie, wyszumowany. Gotujący wlać w wazę i rozbierać owym półgarncem spirytusu z aromatami. Gdy się wygryzie i dobrze wymięsza, zlać w suche butelki, zakorkować i za pół roku dopiero używać. Jeżeli jest starannie zrobiony nie trzeba go nawet filtrować, co przy gęstości likieru bardzo jest trudne, a po wystaniu się będzie i tak klarowny”. Przepis na benedyktynkę odnajdujemy także w publikacjach Marji Śleżańskiej „Kucharz wielkopolski” (Poznań 1904) oraz w „Kucharzu polskim” (Poznań 1932), a także w literaturze pięknej w książce Gabrieli Zapolskiej „Córka Tuśki”.