Niedźwiedziówka mazurska nalewka
Niedźwiedziówka mazurska nalewka
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2008-02-29
  • kategoria Napoje
  • województwo woj. warmińsko-mazurskie

Wygląd:

Opakowanie szklane lub kamionkowe z etykietą.

Kształt:

Rozmiar:

Opakowania 100 ml, 200 ml, 500 ml, 700 ml.

Barwa:

Kolor jasnego bursztynu.

Konsystencja:

Wyczuwalna konsystencja aksamitnego miodu.

Smak:

Wiodący posmak miodu gryczanego z dużą nutą soku z cytryny. Przyjemny bukiet zapachowy.

Dodatkowe Informacje:

Może być serwowana na gorąco w kamionkowych czarkach.

Tradycja:

Tradycja sporządzania alkoholowego napoju, którego głównym składnikiem był miód i spirytus, sięga na ziemiach zwanymi dziś Warmią i Mazurami kilku stuleci. Mazurzy zawsze pili dużo. Jak zauważa Rafał Wolski we wstępie do książki Smak Mazur. Kuchnia dawnych Prus Wschodnich, która jest pierwszą w języku polskim próbą opisania kuchni ziem dawnych Prus Wschodnich, (…) zamiłowanie mieszkańców wsi do napojów wyskokowych było przedmiotem troski duchowieństwa (stąd liczne w XIX i XX w. inicjatywy trzeźwościowe) i administracji, a także złośliwych uwag, w których celowali niemieccy etnografowie. Spożycie rozmaitych trunków wiązało się oczywiście z solidną i obfitą tutejszą kuchnią oraz surowym klimatem. Pito najczęściej okowitę i wódkę: piwo, choć obecne nie było koniecznym do nich dodatkiem (Smak Mazur. Kuchnia dawnych Prus Wschodnich, Oficyna Wydawnicza Retman, Baobab, Dąbrówno-Warszawa 2006, wstęp Rafał Wolski, tłumaczenia przepisów Tadeusz Ostojski). Sporządzano w Prusach Wschodnich niezliczone rodzaje nalewek, likierów i aromatyzowanych wódek. Najsłynniejsza w tej grupie alkoholi była na pewno niedźwiedziówka (niem. Bärenfang), trunek na miodzie, wedle tradycji używany niegdyś przez mieszkańców krainy do odurzania niedźwiedzi, aby móc je żywcem schwytać. Do dzisiaj nie rozstrzygnięto sporu o to, czy oby na pewno chodziło o schwytanie żywcem. W wolnym przekładzie (słowo to nie ma polskiego odpowiednika) Bärenfang oznaczać może łów lub połów misia. Jedna z mazurskich opowieści brzmi: Dawno, dawno temu tereny Mazur pokrywały puszcze, w których mieszkały niedźwiedzie. Zimy u nas długie i srogie, potrzebne więc były człowiekowi ich futra. Niedźwiedzi było sporo, ale trudno je było człowiekowi upolować. Na pomysł jak sobie poradzić z misiami wpadły pruskie baby – niedźwiedzie lubią miód, a kiedy można nimi dyrygować? Wówczas jak są nafaszerowane sznapsem jak nasze potulne nabzdryngolone chłopy. I tak powstała niedźwiedziówka, miodowa nalewka, która przyczyniła się do tego, że na naszych terenach nie ostał się ani jeden niedźwiedź. Ostatni miś zabity został na Mazurach w 1804 roku w nadleśnictwie Pupy (ob. Spychowo). Fakt ten oczywiście w żaden sposób nie wpłynął na produkcję niedźwiedziówki. Przy jej wyrobie bazowano na miejscowych produktach: miodzie z coraz liczniejszych zresztą pasiek i wyrabianego tu spirytusu. Pod koniec XIX wieku stała się ona narodowym trunkiem wschodniopruskim, zwanym zresztą często na Mazurach z litewska Meschkinnes lub Meschkinnis, zawierająca ok. 35%-40% alkoholu. Recepturę wykorzystania miodu do produkcji napoju alkoholowego przekazywano z pokolenia na pokolenie. Niedźwiedziówkę można podawać jako aperitif, składnik drinków i napój do deserów, ale na Mazurach przez wieki serwowano go przede wszystkim jako trunek rozweselający. Uczciwie trzeba też jednak przyznać, że był on niezastąpiony w leczeniu przeziębień, a o te jak wiadomo na Mazurach nietrudno, stosowano ją więc także profilaktycznie. Powszechny wówczas był pogląd, że alkohol spożywany w małych ilościach jest lekiem, za bardzo ważny naturalny środek leczniczy uznawany był od niepamiętnych czasów miód. Niedźwiedziówkę, na którą przepisy zaczęto umieszczać we wschodniopruskich książkach kucharskich już pod koniec XIX wieku (Lotte Lehmann, Ostpreussische Küche und Hauswirschaft, Praddau, Königsberg 1891), na początku wieku XX zaczęto produkować na skalę przemysłową, a nawet wysyłać w dużych ilościach do innych regionów Rzeszy. W każdym większym wschodniopruskim miasteczku była co najmniej jedna wytwórnia tego trunku. Oczywiście nadal wytwarzano ją także w dworach i w bogatszych domach. Rok 1945 nie przerwał tradycji sporządzania (teraz już w województwie warmińsko‑mazurskim) niedźwiedziówki. W jej zachowaniu pomogła początkowo dość liczna grupa rodzimej ludności – Warmiaków i Mazurów. Dzisiaj, choć dawnych mieszkańców jest coraz mniej, tradycja sporządzania tego – bywa, że zdradziecko smakowitego napoju – przekazywana jest z pokolenia na pokolenie przez polskich mieszkańców tej ziemi, a trunek przygotowuje się nadal z miejscowych produktów – znakomitego mazurskiego miodu i spirytusu.