Wodzionka / wodzianka
Wodzionka / wodzianka
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2007-02-15
  • kategoria Gotowe dania i potrawy
  • województwo woj. śląskie

Wygląd:

Potrawa – zupa sporządzona z pokrojonego w kostkę chleba, drobno pokrojonego lub przeciśniętego przez praskę czosnku, z dodatkiem smalcu lub masła zalanego wrzątkiem.

Kształt:

W zależności od użytego naczynia.

Rozmiar:

W zależności od użytego naczynia.

Barwa:

Barwa jasna z widocznymi kostkami chleba.

Konsystencja:

Konsystencja gęstej zupy (gęstość zależy od ilości chleba).

Smak:

Zupa o smaku chleba i czosnku. Wyczuwalny aromat czosnkowy.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

Wodzionka (wodzianka) była bardzo popularną zupą na Śląsku. Spożywano ją w różnych porach roku, tygodnia, dnia (na śniadanie, obiad lub kolację) zarówno w rodzinach robotniczych, jak i chłopskich, biednych lub bardziej bogatych. W książce Zofii Szromby-Rysowej pt. Pożywienie ludności wiejskiej na Śląsku (1978, s. 117) czytamy: Wodzianka (D.D.W.) – suchy, pokrojony chleb zalany na talerzu wrzącą osoloną wodą z dodatkiem roztartego czosnku, cebuli i masła lub słoniny, a niekiedy też śmietany. Wodzionka to zupa z chleba, jak pisze Marek Szołtysek w książce pt. Kuchnia Śląska (2003, s. 39): Wodzionka, ta prosta zupa z chleba niejednemu kojarzy się z dziadkiem krojącym czosnek, z drugimi śniadaniami u babci, albo z zapachem kuchni w domu rodzinnym. (…) Wodzionka to również symbol śląskiej skromności oraz oszczędności, gdyż robiąc ją można było pozjadać nawet najbardziej czerstwe kawałki chleba. Nic się więc nie marnowało, żodyn konszczyczek ani nojstarszy skrawek chleba! Ten skromny posiłek uważany był też za danie postne. Autorka książki pt. Krupnioki i moczka, czyli gawędy o kuchni śląskiej (1985, 1990) Wera Sztabowa we wstępie wspomina o różnorodności i zasięgu kuchni śląskiej, a także o tym, że krzyżowały się na ziemi śląskiej kulinarne wpływy z różnych stron i wywarły duży wpływ na kuchnię śląską, która w swoich przepisach ma potrawy wykwintne i te najbardziej proste, jak na przykład wodzionka. Na Śląsku ludzie żyli oszczędnie, a produkty z gospodarstwa musiały wystarczyć na długo dla całej rodziny. W tradycyjnych posiłkach, które z końcem XIX wieku spożywano na Śląsku trzy razy dziennie, uwagę zwracano na potrawy podawane rano. Były one najważniejsze. W rodzinach robotniczych i rolniczych, a więc tam, gdzie żyło się biednie, rano spożywano polewki, do których zalicza się także wodzionkę. Wracając do książki Wery Sztabowej na s. 7 możemy przeczytać: Jeśli więc obok podanych w książce przepisów na potrawy bardziej wyszukane (…) znalazły się zwyczajne i proste, a nawet ubogie (…) aby wiernie oddać klimat tworzenia się sztuki kulinarnej na Śląsku od samych jej początków (…) cóż może i one zadawalały podniebienia Ślązaków, skoro jeszcze dziś słynna polewka z suszonego chleba tzw. wodzionka, stanowi dla wielu prawdziwy przysmak. Dalej czytamy, że wodzionka była podawana na śniadanie (s. 5): (…) czy wodzionkę, będącą zresztą moim przysmakiem, od której zaczynał się dzień w babcinej kuchni. Wodzionka była często jedynym posiłkiem spożywanym przez cały dzień: Była ona synonimem śląskiej biedy i nieraz bywała jedynym daniem śniadaniowym, a czasem i całodziennym. A jednak wodzionkę jada się na Śląsku jeszcze i dziś chętnie, nie tylko jako potrawę postną (Wera Sztabowa, op. cit., s. 55). Pisze też o tym autorka książki pt. Śląska kucharka doskonała (1990, s. 112) Elżbieta Łabońska: Śniadania bardzo ubogich rodzin nie różniły się od śniadań codziennych w zamożniejszych lub średnio zamożnych rodzinach, a składały się na nie zupy takie jak żur, „wodzionka” lub „ścierka”. Zupy spożywano w tych rodzinach z ziemniakami lub chlebem. Z cytowanej już książki Pożywienie ludności wiejskiej na Śląsku (1978, s. 71) możemy się dowiedzieć, że: Z innych polewek na uwagę zasługuje polewka, najczęściej postna przyrządzana z suchego chleba i czosnku, zwana wodzianką, a w okręgu górniczym określana nadto jako kura górnicza. (…) Dodać należy, iż inwencja kulinarna ludności wiejskiej szła w kierunku łączenia mało urozmaiconych produktów (…) oraz w nadawaniu potrawom często określeń ironicznych (…) jak np. wspomniana wyżej kura górnicza (…) o której mówi się: „kura uciekła a została kurzina” (I. ur. 1906). Poza tym niektóre potrawy i ich zestawy mogły oznaczać głodne jadło (np. ziemniaki, polewki w rodzaju wodzianki, kurziny, chudej Jewy) (op.cit., s. 92). Ponadto autorka pisze (op.cit., s. 81): W rejonie rolniczym, jak wspominano, już z końcem XIX wieku w rodzinach zamożnych rolników przechodzono na spożywanie kawy z chlebem, a utrzymywanie się w mniejszych gospodarstwach chałupników, a nawet zagrodników, rannych posiłków w rodzaju wodzianki (…) tańsze i zdrowsze było przyrządzanie polewek z produktów pochodzących z własnego gospodarstwa. I dalej w książce na s. 102 czytamy: O poziomie życia świadczy również sposób spożywania potraw (…) dopuszcza się jedzenie niektórych tradycyjnych, a zwłaszcza wigilijnych potraw z jednego talerza (np. siemieniotka, mouczka, wodzianka). W opracowaniu zbiorowym Mieczysława Gładysza pt. Stare i Nowe Siołkowice (1963) cz.1, w rozdziale Zofii Szromby pt. Pożywienie ludności wiejskiej w Starych Siołkowicach z końcem XIX i w XX wieku – Konsumpcja spożywcza – czytamy (s. 156): W obrębie potraw gotowanych, przez długi czas ważne miejsce zajmowały różnego rodzaju polewki (...) Do obecnych czasów w jadłospisie Siołkowic zachowały się polewki: (…) wodzionka zwana sznelką – jest to pokrajany chleb gotowany w wodzie z cebulą, pietruszką, czosnkiem i tłuszczem. W codziennym pożywieniu znalazły się więc polewki (op.cit., s. 161): Ówczesne pożywienie codzienne niewiele różniło się u poszczególnych warstw chłopskich. Głównie też polewki były prawie wyłącznym rannym pożywieniem. (…) Uwidacznia się to w licznych powiedzeniach czy przysłowiach jak np.: (…) „a od sznelki to brzuch wielki”. Ranne posiłki obracały się wokół polewki mącznej, żuru (…) czy sznelki. I czytamy dalej (s. 162): Jednakże do obecnych czasów, zarówno wśród ludności rolniczej, jak też robotniczej najczęściej na wieczerzę spożywane są w okresie letnim (…) pozostawione od obiadu potrawy (…) jak np. sznelka lub inne polewki. Obiad w codziennym pożywieniu tradycyjnym nie różnił się właściwie od potraw spożywanych w innych porach dnia. Mówiono „co rano, to i na połednie” (Ku. A.), wyliczając polewki, a więc żur, sznelkę. Także w Niezbędniku Śląskim w artykule Maszkiety w komorze czytamy: Na obiad zwykle gotowano tzw. dania jednogarnkowe – ajntopfy. Bardzo popularne były zupy: żur i wodzionka (chleb zalany wrzątkiem z dodatkiem masła i czosnku). Również w książce Elżbiety Łabońskiej pt. Śląska kucharka doskonała (1990, s. 67) czytamy: Spoglądając wstecz w ostatnie stulecie, jakież to odmienne były posiłki codzienne od tych współczesnych. Dawniej podstawą śniadania były zupy w zależności od zamożności rodzin, z „omastą” lub bez, takie jak: żur, wodzionka, (…). Sędziwi mieszkańcy Śląska do dziś spożywają wiele z tych potraw zwłaszcza w regionach wiejskich i to zarówno na Podbeskidziu, na Opolszczyźnie jak i w okolicach Katowic. Na s. 10 cytowanego wydawnictwa pisze: Do czasu I wojny światowej dawała matka jako pierwsze danie kapustę z ziemniakami, na drugie danie polewkę z mięsa z ziemniakami lub jakąś zupę jarzynową, wodziankę, czosnkulę, mleczną polewkę. Wodzionka (wodzianka) była spożywana również w okresie postu, Wielkiego Postu, Adwentu, Środy Popielcowej. Jak pisze autorka Elżbieta Łabońska (op.cit., s. 125): Posiłki ograniczały się zatem do potraw bezmięsnych i stosunkowo nie tłustych takich jak: chleb żytni z solą, zupa postna, wodzionka z masłem. Z wodzionką wiążą się też przysłowia i fraszołki, które można znaleźć w cytowanych książkach autorstwa Marka Szołtyska i w opracowaniu zbiorowym Mieczysława Gładysza pt. Stare i Nowe Siołkowice (1963) cz.1, w rozdziale Zofii Szromby pt. Pożywienie ludności wiejskiej w Starych Siołkowicach z końcem XIX i w XX wieku – Konsumpcja spożywcza. Ach! Wodzionko, ty moja zupo z chleba! Czy mnie do szczynścio coś wincyj potrzeba? Bez cołkie życie jym cie na śniodanie,(…) Jym cie już, jym cie, niebo w gymbie czuja I sie już dzisioj fest z tego raduja, Że jak Ponboczek do mi zdrowe spanie To wodzionka tyż zjym jutro na śniodanie!. (Marek Szołtysek Kuchnia Śląska – Fraszołka o wodziance, 2003).