Bómbómy z dekla
Bómbómy z dekla
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2014-06-06
  • kategoria Wyroby piekarnicze i cukiernicze
  • województwo woj. pomorskie

Wygląd:

Twarde, jasnobrązowe kostki.

Kształt:

Kostek lub stożków, może być też nieregularny - w postaci połamanych kawałków.

Rozmiar:

W zależności od krojenia, najczęściej kostki o wymiarach 2 cm x 2 cm x 2 cm.

Barwa:

Mleczno-brązowa.

Konsystencja:

Krucha, scukrzona, chrupiąca, chropowata i szorstka w dotyku. W zależności od smażenia mogą też być lepkie, twarde i szkliste.

Smak:

Bardzo słodki smak karmelu, zapach słodkiej śmietanki.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

Od XIX wieku urodzajne pagórki pomiędzy Gniewem i Pelplinem oraz pola na Nizinie Walichnowskiej leżące na Kociewiu, stały się zagłębiem słynącym z uprawy buraków cukrowych. Na ziemiach tych w 1878 r. w miejscowości Pelplin uruchomiona została cukrownia, a plantacje buraków cukrowych wokół Pelplina połączono siecią kolejki wąskotorowej. W cukrowni z surowca tego przez 125 lat (do 2003 r.) produkowano cukier. Produktem ubocznym przy produkcji cukru była melasa. Cukier w formie deputatów otrzymywali pracownicy cukrowni, którzy byli okolicznymi mieszkańcami, a także miejscowi rolnicy - plantatorzy buraka cukrowego, stąd cukier prawie zawsze znajdował się w domowych spiżarniach pobliskich gospodarstw. Dawniej gospodynie wiejskie na Kociewiu z cukru tego, a także z melasy smażyły bómbómy z dekla, tj. kociewskie domowe cukierki, karmelki smażone na patelni i studzone na emaliowanej pokrywce postawionej na garnku tak, aby tworzyła miseczkę. Głównym składnikiem bómbómów z dekla jest cukier, śmietana i tłuszcz. Czasami śmietanę zastępowano mlekiem lub wodą, otrzymując cukierki bardziej twarde. Przepis na ich przygotowanie jest dość prosty - „Najpierw lała na patelnię odrobinę oleju rzepakowego, trochę wody i łyżkę albo dwie melasy z cukrowni w Pelplinie. Dłuższą chwilę gotowała dokładnie mieszając łyżką. Zagęszczoną masę, po odparowaniu z niej wody, babcia wylewała z patelni na płaski talerz (polany wodą). Po ostudzeniu kroiła w kostkę. I to były nasze domowe krówki. Smakiem cukierki te nie dorównywały innym, ani dawniej ani później”. (H. Pobłocki „W kuchni i przy stole” pod redakcją Romana Landowskiego).