Soki z owoców tłoczone na zimno z Ziemi Łańcuckiej
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2008-12-19
  • kategoria Napoje
  • województwo woj. podkarpackie

Wygląd:

Płyn, delikatnie mętny, o barwie zależnej od rodzaju owoców.

Kształt:

Płyn

Rozmiar:

Soki rozlewane są do butelek lub słoików, których wielkość zależna jest od potrzeb.

Barwa:

Barwa czarnofioletowa – sok z dzikiego bzu czarnego lub jeżyny. Barwa ciemnoczerwona z odcieniem brązowym – sok z malin. Barwa ciemnoczerwona z odcieniem brunatnym – sok z czarnych porzeczek.

Konsystencja:

Płyn, nieklarowny, delikatnie mętny.

Smak:

Smak i zapach z wyraźnym aromatem określonego owocu (jeżyna „czernica”, malina, dziki bez lub czarna porzeczka), nie zawierający innych posmaków ani zapachów.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

Ziemia Łańcucka położona jest na skraju Pogórza Karpackiego i Niziny Sandomierskiej. Powoduje to zróżnicowane ukształtowanie terenu – od równin w północnej części, po górzyste tereny na południu. Dzięki rzece Wisłok okolice Łańcuta są bardzo malownicze. Ciepły klimat, długi okres wegetacyjny i dobre gleby. Ziemia Łańcucka jest w większości regionem rolniczym. Grunty orne zajęły dawne powierzchnie lasów i współcześnie dominującym elementem krajobrazu są pola uprawne, choć występują tutaj także lasy oraz sady. Położenie na skraju dwóch krain geograficznych powoduje, że Ziemia Łańcucka charakteryzuje się różnorodnością gleb i ukształtowaniem terenu, a przez to bogatą i różnorodną szatą roślinną. Można tu spotkać zarówno unikatowe rośliny chronione (kłokoczka, kopytnik, śnieżyczka), jak również wiele rodzajów drzew i krzewów, których owoce, liście, kwiaty, a także pędy i korzenie wykorzystywane są do robienia m.in. domowych przetworów na zimę. Według informacji zebranych podczas wywiadów przeprowadzonych pośród mieszkańców z okolic Łańcuta, przetwory domowe na zimę pochodzące z owoców runa leśnego, zarośli śródpolnych i nieużytków, robione były od czasów pradziadów. Wykorzystywano głównie takie rośliny jak: maliny, borówki, czernice oraz bez czarny. Z biegiem czasu zaczęto zajmować się uprawą bardziej plennych i szlachetnych odmian tych roślin, a także wielu innych gatunków, np. czarnej i czerwonej porzeczki, agrestu. Owoce zbierane na sok musiały być świeże, zdrowe, odpowiednio dojrzałe i najlepiej zbierane w słoneczny dzień, co podnosiło wartość owoców. Wszystkie wywiady dowodzą, że sposób robienia soku był przekazywany z pokolenia na pokolenie i przeważnie sporządzany na potrzeby własne i wykorzystywany głównie w okresie zimowym. Długoletnią tradycję produkcji soków z owoców potwierdzają także wpisy do literatury: „Cierpiąc na niedostatek cukru, wiejska ludność prawie zupełnie nie interesowała się dawniej wyrobem soków owocowych. Wprawdzie uzyskiwano niewielką ilość naturalnego soku borówkowego, ale przyświecały temu cele lecznicze, a nie konsumpcyjne. Dopiero krótko przed wybuchem I wojny światowej podjęły niektóre gospodynie wyrób soków z jeżyn oraz z borówek, nie używając po dawnemu cukru lub, co najwyżej, słodząc je sacharyną. Wówczas rozszerzyła się także przydatność owych produktów: zaczęto stosować sok jako do wódek, przyprawianych sposobem domowym, oraz mieszano je z wodą, którą podawano do picia w czasie upałów. Wyrób soków z wiśni, malin i czarnego bzu rozpowszechnił się niepomiernie w 20-leciu międzywojennym…” (Wilhelm Gaj-Piotrowski, „Kultura materialna ludu z okolic Rozwadowa”, Rzeszów 1975, s. 199). Wiele przepisów na domowy wyrób soków owocowych zawartych jest w dawnych i współczesnych polskich poradnikach kulinarnych oraz książkach kucharskich.