Powidło galicyjskie z kotła
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2008-10-30
  • kategoria Warzywa i owoce
  • województwo woj. podkarpackie

Wygląd:

Gęsta lśniąca masa z widocznymi fragmentami miąższu i skórki.

Kształt:

Masa plastyczna.

Rozmiar:

Barwa:

Od ciemnego brązu do bordowego, na przekroju koralowa.

Konsystencja:

Gęsta masa, dobrze zestalona z fragmentami miąższu i skórek owocu, przy zapiekaniu tworzy się twarda lśniąca powierzchnia.

Smak:

Śliwkowo winny z zachowanym zapachem smażonej śliwki i nieznacznym aromatem dymu i pestki.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

Husów położony jest w południowej części powiatu łańcuckiego. Miejscowość otoczona jest z trzech stron lasami i stanowi pod tym względem wyjątek wśród podłańcuckich miejscowości. Jest to zarazem najwyżej położona miejscowość powiatu łańcuckiego. Na przełomie XIX i XX wieku na podłańcuckiej wsi nastąpił bujny rozwój chłopskiej spółdzielczości. W najbliższym sąsiedztwie Husowa zaczęły powstawać kółka rolnicze (najczęściej w Albigowej, Handzlówce i Markowej), sklepy kółkowe, spółki mleczarskie, spółki pożyczkowe oraz inne formy społecznej organizacji. Na długo przed powstaniem kółek rolniczych działały dwie ziemiańskie organizacje rolnicze: Galicyjskie Towarzystwo Gospodarskie z siedzibą we Lwowie oraz Krakowskie Towarzystwo Rolnicze. Ich celem było szerzenie postępu w rolnictwie, ogrodnictwie i leśnictwie. Husów przez długi czas powstawał w cieniu Handzlówki i Albigowej, które uchodziły wówczas za wzór do naśladowania. Husów należy do wsi rolniczych o rozdrobnionych gospodarstwach rolnych. Obszar całej miejscowości jest włączony w całość Hyżenieńsko-Gwoźnickiego obszaru chronionego krajobrazu. Nieodłącznym elementem krajobrazu Husowa są liczne sady. Na przełomie XX wieku pojawili się na wsi propagatorzy sadownictwa, m.in. Ks. P. Wene i kierownik Szkoły J. Karakulski. Jednak postęp nastąpił dopiero po I wojnie światowej, gdy Husowscy gospodarze na przykładzie swych sąsiadów z Handzlówki i Albigowej stwierdzili, że sadownictwo może przynosić zyski. Dużą rolę po II wojnie światowej odegrała działalność I. Błaśniewicza – popularyzatora sadownictwa, która zaowocowała powstaniem i nasadzeniem licznych sadów śliwkowych i jabłoniowych. Z przekazów historycznych dowiadujemy się o życiu galicyjskiej ludności. Chłop poeta z Husowa, Jan Rak (1830-1910) pisze: „na obiad bywała kapusta, na wieczerzę resztki pozostałe po obiedzie lub strawa nie solona z śliwowego sadu”. W innym z wierszy pisze: „Żyj zdrowo i długo wesoło, mile szczęśliwie abyś nie znalazł raka w żadnym jabłku i śliwie”. Do wysmażenia używano miedzianych kociołków i szerokich mis, które przekazywane były kolejnym pokoleniom domowników. Powidła smażono na paleniskach w domostwach, a co dorodniejsze suszono w piecach po wypieku chleba. Późniejszy okres w latach 50-60-tych XX wieku przyniósł już pewne zmiany. Wieś jako wspólnota nabyła duży miedziany kocioł. Kocioł ten wędrował pomiędzy domostwami i właśnie w nim wysmażano powidło. Ze względu na dużą pojemność kotła często dwie do trzech rodzin łączyły się i wspólnie smażyły powidła. Doskonale wysmażone powidło musiało być gęste, lśniące i pachnące. Przechowywano je przez wiele miesięcy w kamionkowych lub glinianych garnkach. Często zapiekano je w tych naczyniach w piecu chlebowym. Tworzyła się wówczas lśniąca skórka chroniąca przed zepsuciem. Powidło smażono zazwyczaj bez dodatku cukru. Sady śliwkowe dostarczały śliwek, a powidła w zależności od upodobań czy zamożności gospodarzy spożywano albo więcej lub mniej. Smażenie powideł nie kończyło się tylko do samego Husowa, było też tradycją w okolicznych miejscowościach, takich jak Albigowa, Markowa, Handzlówka w tzw. Galicji. Nigdy nie rozwijało się do dużej skali sprzedaży, lecz służyło na zaopatrzenie gospodarstwa w przetwory zimowe. Wspominano o tym nawet w przyśpiewkach przy okazji dożynek wiejskich: „Prezeska Janina z mężem jedno spółka ranczo wystawili niedaleko Wójta jabłka śliwy smażą i nic nie warzą” (fragment przyśpiewki przygotowanej przez E. Krauz – Wójta gminy).