Kiełbasa swojska brzezińska
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2009-12-17
  • kategoria Produkty mięsne
  • województwo woj. podkarpackie

Wygląd:

Lekko pomarszczona łupka, w przekroju widoczne małe, nierównej wielkości kawałki mięsa i drobne kawałki tłuszczu.

Kształt:

Długie pętle o kształcie walca, w przekroju okrągłe lub lekko owalne.

Rozmiar:

Długość pętli ok. 30 cm, średnica 20-30 mm.

Barwa:

Barwa skórki od jasnego do ciemnego brązu; w przekroju barwa ciemnoróżowa do czerwonej, z białymi lub bladokremowymi punktami.

Konsystencja:

Osłonka w dotyku lekko pomarszczona i sucha. Konsystencja ścisła i jędrna, łamie się z charakterystycznym trzaskiem.

Smak:

Zapach charakterystyczny dla wędzonej kiełbasy, w smaku wyczuwalny czosnek.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

W dawnych czasach świniobicie odbywało się zazwyczaj raz w roku, a wyroby wędliniarskie były spożywane tylko przy szczególnych okazjach. Przygotowywano wówczas kiełbasy, kaszanki, salceson, szynkę, boczek i studzieninę. Jak opowiada jeden z mieszkańców wsi Brzeziny do wyrobu kiełbasy używano przede wszystkim mięsa z łopatek, przodów i boczków. Zmielone mięso mieszano z rozgniecionym czosnkiem, pieprzem, solą i cukrem. Dodawano wodę, słoninę oraz aby uzyskać bardziej luźną konsystencję – jajka. Wszystkie składniki należało dobrze wymieszać, aż do momentu, gdy mięsna masa będzie „odstawać od ręki”. Tak przygotowaną masą napełniano jelita, które następnie układano w spiralę, wieszano na leszczynowych kołkach i umieszczano w wędzarni. Kiełbasę wędzono do uzyskania pożądanego wyglądu, to znaczy aż skórka odpowiednio się pomarszczy i będzie w dotyku „skrzypiąca”. Po wyjęciu z wędzarni, jeszcze ciepłą kiełbasę, układano na płaskiej powierzchni, aby tłuszcz równo się rozłożył. Kiełbasę wykorzystywano w wielu obrzędach ludowych, np. wkładano ją w Wielką Sobotę do kosza ze święconką. Była również spożywana podczas imprez rodzinnych, między innymi na weselach. W. Gaj – Piotrowski w książce „Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa” z 1967 roku, opisuje poczęstunek weselny: „Ludzie siedzieli na ławkach wkoło izby. Mężczyźni (starosta, drużbowie) nieśli picie, kobiety (starościna, drużki) przekąski (…) Najpierw szła wódka. Starosta nalewał po kolei każdemu do kieliszka. Za nim starościna niosła przetak, w którym były nakrojone duże kromki chleba i kawałki kiełbasy. Po wypiciu kieliszka wódki brał każdy w jedną rękę chleb, do drugiej kiełbasę i jadł”