Śląskie niebo
Śląskie niebo
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2007-05-14
  • kategoria Gotowe dania i potrawy
  • województwo woj. opolskie

Wygląd:

W zależności od dodatków (buchty, kluski). Wygląd apetyczny, ciekawe zestawienie ciemnego sosu, czerwonego mięsa, jasnych bułek i gruszki.

Kształt:

Mięso w kształcie owalnym lub okrągłym.

Rozmiar:

W zależności od wielkości kawałka wędzonego mięsa.

Barwa:

Sos koloru jasnobrązowego, wędzonka czerwonobrązowa.

Konsystencja:

Sos w postaci ciekłej, mięso w postaci stałej.

Smak:

Charakterystyczny smak słodkiego sosu na suszonych śliwkach i mocno wędzonej wędzonki.

Dodatkowe Informacje:

Potrawa wybitnie regionalna, śląska. Nietypowe zestawienie suszonych owoców, owoców z kompotu (o słodkim smaku) z wędzonym mięsem.

Tradycja:

Śląskie niebo inaczej śląski raj, śląski przysmak (niem. Schlesisches Himmelreich) to potrawa bardzo popularna na Śląsku. Marie-Kuise Neumann w Najlepszych śląskich przepisach kulinarnych pisze: Świniobicie należy do najważniejszych wiejskich świąt, gdyż obiecuje radosną zabawę i tęgie obżarstwo, doprawione kminkówką i żytniówką. (…) W uboższych domach natomiast jako pieczeń podawano samodzielnie hodowane króliki, gdyż w takim dniu nie mogło brakować mięsa. Ale czym byłoby to wszystko bez sosów? Ślązak dodaje je do ziemniaków i klusek, a ich smak dobrze pasuje do mięsa lub ryby (…) Często opiewane, często gotowane i ponad wszelką miarę lubiane: to jest śląskie niebo! Każdy Ślązak zna tę potrawę, która składa się z suszonych owoców, mięsa i klusek. Wera Sztabowa w Krupniokach i moczce, czyli gawędach o kuchni śląskiej pisze: Po Marcinie, kiedy w komorze znalazły się wędzone półgęski czekające godnego spożycia, nastaje na Opolszczyźnie i Górnym Śląsku – czas świniobicia (…). Trzeba napełnić spiżarnie wszelakim dobrem – kiszkami, krupniokami, jelitami, salcesonem, golonkami, wędzonymi żeberkami, kiełbasami, soloną słoniną, a przede wszystkim „kitką”, czyli wędzoną szynką, od której będzie się odrzynało po kawałeczku, żeby starczyło do następnego świniobicia. Potrawa ta powstała w wyniku gotowania i odpowiedniego przyprawienia uwędzonego mięsa. Namoczone, następnie ugotowane i przyprawione, z sosem z suszonych owoców i kluskami było daniem urozmaicającym codzienną kuchnię. Jak pisze Wera Sztabowa: Świątecznych dni w roku było bowiem niewiele, natomiast dni zwykłych o wiele więcej. Co wtedy gotować? Nad tym łamią sobie głowy gospodynie nie od dziś. Czas przypomnieć kilka prostych dań obiadowych, typowo śląskich (…) Oprócz podrobów jadało się na Śląsku w zwykły dzień także inne mięsa, lecz już nie w takiej ilości jak w dni świąteczne. Przeważnie w połączeniu z jarzynami lub suszonymi owocami (…). Sam proces wędzenia mięsa był znany od wieków, zwłaszcza w dobie braku lodówek i zamrażarek. Etnograf Zofia Szromba w swym artykule Konsumpcja spożywcza… na s. 151 pisze: (…) pierwy nie robiyli tela wusztu (…) robili yno krupniouki, a miynso wańdzili, coby mieli warzić bez cało zima (…) Mięso w kawałkach 1-2 kg wędzi się w ciągu 2-3 dni (…) Do wędzenia używa się drzewa olchowego, które ma być najodpowiedniejsze: drzewa iglaste maja nadawać wyrobom smak gorzki. Dalej (na s. 153) czytamy: Zapasy z mięsa wieprzowego (pieczone, wędzone lub surowe, ale nie gotowane) robione w miesiącach zimowych (aż do kwietnia) mogą być przechowywane nawet do trzech lat).; na s. 155 zaś: Mięso dawniej wędziło się i przetrzymywało bezpośrednio na strychach lub na strychach w drewnianych szafkach na mięso zwanych spyrnikami lub śrankami. Mięso to było tak dobrze wędzone, że nie ruszały go nawet muchy.