Pańska skórka
Pańska skórka
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2008-01-30
  • kategoria Wyroby piekarnicze i cukiernicze
  • województwo woj. mazowieckie

Wygląd:

Błyszcząca

Kształt:

Zbliżony do prostokąta, podłużny, podobny do kształtu cukierka krówki. Kształt przekroju zbliżony do kwadratu.

Rozmiar:

Długość – od 4 do 5 cm, wysokość – ok. 2 cm, szerokość – ok. 3 cm.

Barwa:

Zewnętrzna – biało-różowa, na przekroju – biało-różowa.

Konsystencja:

Twarda, lepka, gęsta, w dotyku gładka, struktura jednolito-elastyczna.

Smak:

Bardzo słodki, mleczny, lekko migdałowo-karmelowy, intensywny.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

Pierwsza wzmianka o produkcie pojawia się w Słowniku Języka Polskiego (t. IV) pod redakcją Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwieckiego wydanym w 1908 r. Czytamy w nim, że „panieńska skórka” to (…) słodkie ciastko ślazowe, sprzedawane w tabliczkach po aptekach, jako środek od kaszlu lub jako przysmak. W innym wydaniu tego słownika z 1915 r. znajduje się już pełniejsza informacja. Dowiadujemy się, że skórka to (…) wyrób apteczny, raczej przysmak, niż lek, dawany dzieciom kaszlącym, a złożony z gumy arabskiej, cukru miałkiego, białka jajecznego, ubitego na pianę i olejku kwiatu pomarańczowego, z czego tworzy się tabliczki czworokątne, suszone w cieple umiarkowanym. Nazwa najprawdopodobniej nawiązywała do skojarzenia tego wyrobu z delikatnością skóry młodych kobiet. Określenie to jednak ewoluowało przez lata. Uniwersalny Słownik Języka Polskiego PWN z 2003 r. wspomina już o pańskiej skórce podkreślając, że to nazwa zmieniona i że oryginalnie produkt określany był mianem „skórka panieńska”. W słowniku jest podkreślone, że jest to (…) miękka, słodka masa z cukru, gumy arabskiej i białka dawana dawniej dzieciom jako lek przeciwkaszlowy, dziś jadana jako przysmak. Przed wojną była smakołykiem szczególnie lubianym przez dzieci, sprzedawanym często na odpustach, jak i np. przed kinami czy w parkach. Jerzy Waldorff, pisarz i obrońca warszawskich Powązek, pisał w swoich wspomnieniach o tym, jak chodził z niańką na spacery do Ogrodu Saskiego i tam kupowali właśnie pańską skórkę. Inny pisarz związany z Warszawą, Polikarp Kazimierz Dunin-Błaszkowski wspominał z kolei w swojej książce Pelcowizna – moja pasja, moja młodość o tym, że pańską skórkę kupował, chodząc z kolegami do kina. Marzeniem każdego bywalca była chęć posiadania 20 groszy, 10 na kino, reszta na pańską skórkę, którą przed wejściem do kasy sprzedawała krzykliwa piękność. Nabyte łakocie i bilet pozwalały przez cały seans delektować się podwójnie: ekranem i słodyczą w gębie – tłumaczył Dunin-Błaszkowski (http://www.iglak.pl/blaszkowski/pelc.htm). Informacje o pańskiej skórce pojawiają się także w artykule anglojęzycznego tygodnika The Warsaw Voice. W tekście poświęconym Dniu Wszystkich Świętych autor pisze o znanym tradycyjnym warszawskim przysmaku (http://www.warsawvoice.pl/view/12809/). Wiele tekstów pańskiej skórce poświęciła m.in. „Gazeta Wyborcza”. W jednym z artykułów napisano: Pańska skórka. Słodki specjał typowo warszawski (niektórzy utrzymują, że jedyny, któremu da się przypisać oryginalne miejscowe pochodzenie). Rodowitym warszawiakom kojarzy się wyłącznie z cmentarzami i często występuje w duecie z obwarzankami. Wyrób chałupniczy. (http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,78586,3926023.html). Pańską skórkę pamiętają też z dzieciństwa pracownicy zarówno Muzeum Historycznego M. St. Warszawy, jak i bibliotek – Czytelni Varsaviana Biblioteki Narodowej przy ul. Koszykowej i Czytelni Naukowej przy ul. Świętojańskiej, jak i dziesiątki warszawiaków, do których zwracaliśmy się z prośbą o opinię. Skórkę w obecnych czasach kupić można głównie przy cmentarzach z okazji Dnia Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Pańska skórka jest także sprzedawana przez cały rok na Starym Mieście i w kilku innych punktach miasta. Sprzedawana jest, jak kiedyś, w wiklinowych koszach, opakowana w pergamin. Polityk LiD, były marszałek Sejmu, wieloletni poseł z Warszawy i rodowity warszawiak Marek Borowski na swoim blogu http://borowski.blog.onet.pl/ 2 listopada 2007 roku napisał: Wszystkich Świętych, Zaduszki – to jedna z tych polskich tradycji, które pielęgnowane są z pokolenia na pokolenie. Pamiętam siebie jako kilkuletniego chłopca, gdy wyczekiwałem pójścia „na groby”, bo mogłem wtedy legalnie zapalać zapałki, a nimi świeczki, a przed bramą cmentarną rodzice kupowali mi „pańską skórkę” i obwarzanki na sznurku. Wiele lat później nasz syn z przejęciem zapalał lampki, a ja kupowałem mu to, co mnie moi rodzice. Dziś jeździmy już w trzy pokolenia i wszystko jest tak samo – tym razem 5-letni Jaś czeka na powierzenie mu odpowiedzialnego zadania zapalenia zniczy (3-letnie bliźniaki muszą się jeszcze tylko przyglądać). A potem wszyscy otrzymują nagrodę. Czasami odnoszę wrażenie, że nawet sprzedawcy obwarzanków i „pańskiej skórki” są ci sami, co pół wieku temu, ale nie, to zapewne ich dzieci i wnuki. Niemiecka telewizja ARD emitowała film Robina Lautenbacha z cyklu „Weltreisen – moja polska, sny o warszawie”. W filmie występuje m.in. młody prażan, który dorabia w Dniu Wszystkich Świętych sprzedając na cmentarzach pańską skórkę – Słodki, tradycyjnie warszawski przysmak (http://www.instytut.com.pl/IMM/o_firmie/Zagraniczne_TV_oPolsce_grudzien06.pdf). W gazecie wydawanej przez Ośrodek Kultury Ochota „Ochotnik” Małgorzata Baranowska wspomina swoje dzieciństwo na Ochocie i jadane wówczas przysmaki: Pod kościołem można było kupić tak zwaną pańską skórkę. To zdaje się był nugat. Jego kawałki, uprzednio odrąbane z całego bloku małym, imponującym toporkiem, sprzedawano zawinięte w biały papier. Opakowanie podobne do opakowania krówek, tylko nie takie równe (http://www.oko.com.pl/upload/1411/00/00/04/77/ochotnik19.pdf). Dziennik „Rzeczpospolita” w artykule z 2 listopada 2007 r. pod tytułem Świąteczny folklor ratuje tylko pańska skórka pisze: Tradycyjny biało-różowy cukierek od niepamiętnych czasów sprzedawany jest pod stołecznymi cmentarzami przy okazji Wszystkich Świętych – i dalej: Poza Warszawą o pańskiej skórce niewiele osób słyszało. – To rzeczywiście lokalna słodycz, a przepis na cukierki ma już ponad sto lat – mówi pani Agata, która handluje cukierkami przed Cmentarzem Wolskim (http://new-arch.rp.pl/artykul/732291_%C5%9Awi%C4%85teczny_folklor_ratuje_tylko_pa%C5%84ska_sk%C3%B3rka.html).