Pikantna konfitura z dzikiego wina
Pikantna konfitura z dzikiego wina
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2014-11-27
  • kategoria Warzywa i owoce
  • województwo woj. łódzkie

Wygląd:

Gęsta jednolita masa o ciemnofioletowej barwie.

Kształt:

Przyjmuje kształt naczynia.

Rozmiar:

Zależna od naczynia, w którym się znajduje.

Barwa:

Barwa ciemnofioletowa z odcieniem ciemnej czerwieni.

Konsystencja:

Gęsta, smarowna, w miarę jednolita masa.

Smak:

Smak kwaskowy ze słodkim posmakiem i wyczuwalnym smakiem dodanych przypraw: imbiru, pieprzu, cynamonu, gałki muszkatołowej. Zapach charakterystyczny dla smażonych owoców, wyczuwalny zapach dodanych przypraw.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

Z owoców zebranych latem i jesienią wyrabiano soki, wina, kompoty, powidła, konfitury: „powidła przyrządzano z buraków cukrowych i jabłek, soki zaś z malin, jeżyn, jagód i wiśni lub czereśni. Największą przeszkodą w wyrobie przetworów owocowych były oszczędności w zakresie cukru” (J. P. Dekowski, „Z badań nad pożywieniem ludu łowickiego (1880-1939)” [w:] Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, Seria Etnograficzna nr 12, Łódź 1968). Owoce, z których smażono konfitury, musiały być dojrzałe, zdrowe i dobrej jakości: „Owoc przeznaczony na konfiturę, powinien być suchy, zdrowy i nie przejrzały” (M. Norkowska, „Spiżarnia i zapasy zimowe”). Najlepiej się sprawdzały owoce lekko kwaskowe i z tych najczęściej smażono konfitury: „najwięcej nadaje się do tych przetworów owoc delikatny i kwaskowy, agrest, wiśnie, morele, renklody itp.” (M. Norkowska, „Spiżarnia i zapasy zimowe”). W województwie łódzkim smażyło się również tradycyjnie konfitury z dzikiego wina. W okolicach Łodzi ściany domów często obsadzano winoroślą lub dzikim winem. Dzikie wino daje nieduże ciemnofioletowe owoce o lekko cierpkim smaku, które dojrzewają jesienią. Stanowią znakomity surowiec na konfitury, marmolady. Szczególnie dobrze smakują smażone z niewielkim dodatkiem cukru i przyprawami korzennymi. Znakomicie sprawdzają się jako dodatek do dań mięsnych. Zebrane jesienią owoce smażyło się w dużym żeliwnym garnku, na małym ogniu, często mieszając, aby się nie przypaliły. Podobnie jak w starych przepisach oprócz cukru dodawano przyprawy takie jak: imbir, cynamon, goździki, gałkę muszkatołową i pieprz. Na koniec gotowania konfitury te przecierano przez sito (fasowano). „Powidła są to masy, które otrzymujemy przez długie gotowanie owoców; (…) mogą być fasowane lub nie, (…) fasowane są delikatniejsze. Jeżeli mają być fasowane czyli przecierane, to pierwej (…) rozgotować i przetrzeć przez sito” (M. Norkowska, „Spiżarnia i zapasy zimowe”). Po przetarciu przez sito uzyskaną masę wkładamy ponownie do garnka i gotujemy parę minut, po czym zdejmujemy z ognia. Po przestudzeniu dodajemy ocet winny. Następnie konfitury nakładamy do słoików. Zakręcone dobrze słoiki pasteryzujemy w dużym garnku lub kociołku. „Tak przygotowane słoje z owocem wstawia się w kociołek lub duży rondel, podłożywszy na spód deseczkę dziurkowaną lub siatkę drucianą, która zapobiega pęknięciu słojów, i okłada słomą, sianem, wilgotną ściereczką lub papierem, aby słoiki w czasie gotowania jedne o drugie nie potrącały” (M. Norkowska, „Spiżarnia i zapasy zimowe”). Pikantne konfitury z dzikiego wina wytwarzane są według tradycyjnej receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Do smażenia konfitur używane są owoce z upraw znajdujących się w okolicach Strykowa.