Miody z rejonu Dolnej Wisły
Miody z rejonu Dolnej Wisły
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2007-02-13
  • kategoria Miody
  • województwo woj. kujawsko-pomorskie

Wygląd:

Miód płynny lub skrystalizowany, stały (krupiec lub kremowy); o barwie od słomkowej do bursztynowej – w zależności od rodzaju pożytku. Bez zmętnień i osadów.

Kształt:

Plastyczna masa przyjmująca kształt naczynia.

Rozmiar:

Miód rozlewany jest do opakowań detalicznych, szklanych lub kamionkowych, o pojemności do 1,4 kg. Dopuszcza się opakowania w formie specjalnie oznakowanych beczek o większej pojemności.

Barwa:

Kolor od jasnożółtego do ciemnobrązowego, w różnych odcieniach, w zależności od rodzaju pożytku.

Konsystencja:

Bezpośrednio po odwirowaniu miody stanowią gęsty, lepki płyn, przy przelewaniu formujący się w stożek. W procesie krystalizacji miód przybiera konsystencję od plastycznego kremu do dość twardej masy.

Smak:

Smak słodki, charakterystyczny dla poszczególnych rodzajów miodu, aromatyczny. Intensywny miodowy zapach, wyczuwalny szczególnie bezpośrednio po odwirowaniu.

Dodatkowe Informacje:

Miody z rejonu Dolnej Wisły charakteryzują się różnorodnością pozyskiwanych przez pszczoły pożytków. Bogactwo flory w Dolinie Wisły, zwłaszcza duża ilość wierzby, śliw, roślinności łąkowej i dziko rosnących ziół, wpływa na specyficzny skład pozyskiwanych miodów. W miodach nektarowych wiosennych charakterystyczny jest wysoki udział pyłku rodzaju Salix (wierzba), a w miodach nektarowych późnoletnich pyłku rodzaju Solidago (nawłoć). W miodach spadziowych zdecydowanie przeważa spadź z drzew liściastych.

Tradycja:

Miody z rejonu Dolnej Wisły pozyskiwane są od wielu stuleci. Do ich produkcji wykorzystuje się pszczołę miodną (Apis mellifera). Najstarsze znane metody pozyskiwania miodu to przede wszystkim bartnictwo, czyli zabieranie dzikim pszczołom miodu (jakiejś jego części) zgromadzonego w barciach, czyli gniazdach ulokowanych w pniach drzew. Wskutek zmniejszania się powierzchni lasów i spadku ilości naturalnych barci wskutek rabunkowej niekiedy gospodarki pszczelarskiej zaczęła się upowszechniać hodowla pszczół w specjalnie przygotowanych pomieszczeniach – ulach. Spośród wszystkich stworzeń pszczoły były wszędzie i zawsze wyróżniane. W Afryce i Australii pszczoła jest zwierzęciem totemicznym. W Czechach, kto znalazł martwą pszczołę, powinien był pochować ją do ziemi. O padnięciu innego żywego inwentarza mówiono „chynylo”, „poslo”, o pszczole wyłącznie „zemerla”. Na ziemiach polskich było podobnie, jak gdzie indziej. W krakowskiem i kieleckiem mówiono o pszczołach „boże robaczki”. Nie godzi się klnąć na pszczoły, bo one mają taką duszę, jak człowiek – zanotował Oskar Kolberg. Pierwsze notatki kronikarskie w IX wieku, które odnoszą się do Pomorza, wzmiankują już o pszczelarstwie. Widocznie pszczelarstwo musiało stać na wysokim poziomie, skoro około 900 roku angielski król Alfred uzupełniając kroniki Orusiusa (Orozjusza) opisujące jego podróż w V wieku do krainy Estów, czyli Prusaków i Pomorzan, zamieszkujących ujście Wisły, wyraża się o tej ziemi: Dużo jest tam miodu i ryb, bo nawet niezamożni i poddani pijają miód sycony. Późniejsze nieco notatki mówią o powstawaniu słowiańskich grodzisk i warowni, a kroniki z XII i XIII wieku notują takie nazwy osiedli jak: Pasieki, Bartniki, Bartnianka, Lipowe, Pień itp. Nazwy miały ścisły związek z uprawianiem bartnictwa na Pomorzu. Pierwszy Przywilej Chełmiński (art. 18) sporządzony w Chełmnie przez Krzyżaków w 1233 roku, obok praw do nabywania ziemi wymienia także obowiązek płacenia czynszu z terminem na św. Marcina w postaci jednego denara kolońskiego lub pięciu chełmińskich i dwóch „grzywien" (ok. 400 g) wosku pszczelego. To wszystko dowodzi, że pszczelarstwo na ziemi Pomorskiej było rozpowszechnione i przynosiło zyski, o czym wspominają dokładniejsze dane w zapiskach kronikarskich miast Chełmna i Torunia z XVI wieku. Inne jednak rozporządzenie z XVI wieku nakazuje gajowym, aby zgodnie z nakazaną przysięgą nie pozwolili niszczyć dzikich pszczół, czyli „ślepoli”. Z narastaniem zwiększonego zapotrzebowania na drewno w związku z karczowaniem lasów i rabunkową gospodarką leśną, a przede wszystkim okradaniem barci, bartnictwo zaczęło chylić się ku upadkowi. Nie pomogły liczne statuty o urzędach bartnych, bartnictwo pomorskie zaczęło zanikać. Trzeba zaznaczyć, że w dawnych wierzeniach ludowych „świętość” pszczoły była tego typu co „święta ziemia, słońce, ogień” itp., i jest znacznie starsza od chrześcijaństwa. Śledząc historie pszczelarstwa polskiego, można się zetknąć z zagadnieniem bardzo surowych kar za „wydarcie pszczół z barci", wynikały one w pewnym stopniu z ogromnego szacunku dla tych owadów. Gdy tradycyjne pozyskiwanie miodu gromadzonego przez dzikie pszczoły w pniach drzew leśnych, czyli bartnictwo, zaczęło zanikać, człowiek zaczął hodować pszczoły w specjalnie przygotowywanych „pomieszczeniach”, czyli w ulach. Na Pomorzu obie te formy, czyli bartnictwo i pszczelarstwo ulowe, współistniały aż do początków XX wieku. W muzeach etnograficznych i muzeach pszczelarstwa znajduje się wiele eksponatów starych typów uli i innego typu sprzętu pszczelarskiego pochodzących z terenów doliny Wisły. Etnograf Władysław Łęga w swej pracy Ziemia Chełmińska wydanej w 1961 roku podaje, że w Łunawach w powiecie chełmińskim znajdowało się w 1740 roku trzydzieści barci w borze, których pilnował specjalny dozorca z pomocnikiem. W XIX wieku zamiast barci zaczęto zakładać pasieki z uli kłodowych i tzw. koszek. Dzięki temu pasieki można było zakładać również na terenach bezleśnych. Łęga wymienia wiele nazw wsi położonych na obszarze Doliny Dolnej Wisły i podaje, ile istniało w nich pasiek.