Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich
Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2005-10-04
  • kategoria Miody
  • województwo woj. dolnośląskie

Wygląd:

Miód wrzosowy ma barwę bursztynowo-herbacianą, która występuje w jaśniejszych i ciemniejszych odcieniach. Miód przed skrystalizowaniem jest koloru bursztynowego lub nawet czerwono-bursztynowego. Po skrystalizowaniu od żółto-pomarańczowego do brunatnego.

Kształt:

Rozmiar:

Miód pakowany jest w różne pojemniki - zazwyczaj o pojemności od 30 g – do 1500 g.

Barwa:

Miód wrzosowy ma barwę bursztynowo-herbacianą, która występuje w jaśniejszych i ciemniejszych odcieniach. Miód przed skrystalizowaniem jest koloru bursztynowego lub nawet czerwono – bursztynowego. Po skrystalizowaniu od żółto- pomarańczowego do brunatnego. Na barwę mają wpływ karotenoidy, głównie B-karoten, i ksantofil oraz flawonoidy i antocjany. Odróżnia to miód wrzosowy od innych miodów. Im więcej tych barwników występuje w miodzie, tym ciemniejsza jego barwa. Najciemniejsze odcienie (przeważnie brunatne) ma miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich, ponieważ występuje w nim najwięcej nektaru wrzosowego z ww. barwnikami.

Konsystencja:

Miód wrzosowy ma konsystencję gęstej i galaretowatej cieczy w formie żelu. Krystalizuje się średnioziarniście.

Smak:

Smak miodu wrzosowego jest mało słodki, ostry i gorzkawy, natomiast jego zapach silny, podobny do zapachu wrzosu.

Dodatkowe Informacje:

Udział pyłku wrzosowego jako pyłku przewodniego powinien wynosić nie mniej niż 50%. Zawartość pyłku wrzosowego w Miodzie wrzosowym z Borów Dolnośląskich wynosi często aż do 80%. Występują pyłki towarzyszące z roślin charakterystycznych dla Borów Dolnośląskich tj.: lipa drobnolistna, wierzba iwa, róża dzika, śliwa, tarnina, głóg, kruszyna, dziurawiec, borówka czarna i bagienna, borówka czerwona, jeżyna, malina, wierzbówka, wiązówka błotna i kiprzyca. Ponadto mogą występować pyłki roślin stanowiących ruń śródleśnych łąk tj.: wrotycz, chaber łąkowy, krwawnik, pszeniec gajowy, rzeżucha łąkowa, ostrożeń łąkowy, nawłoć kanadyjska i zwyczajna, trybula, mniszek i rośliny krzyżowe. Na terenie Borów Dolnośląskich występują gatunki roślin o atlantyckim typie zasięgu, tj. wrzosiec bagienny, przygiełka brunatna oraz rośliny trędonikowate, które nie występują na innych wrzosowiskach na terenie Polski.

Tradycja:

W zapiskach, które powstały za panowania Karola Wielkiego na przełomie VIII i IX w. znaleźć można wzmianki o pszczelarstwie na obszarze pomiędzy Odrą a Łabą. Znajdują się tam również informacje o daninie w postaci miodu i wosku, która była nakładana na podbite plemiona zamieszkujące obecne terytorium Borów Dolnośląskich. W utrwalaniu pszczelarstwa niemałą rolę odegrały klasztory, przy których były pasieki liczące nawet do tysiąca rodzin. Poddani ścinający drzewa mieli obowiązek dostarczenia każdej wypróchniałej kłody drzewnej. Słowianie zamieszkujący tereny Borów Dolnośląskich zajmowali się bartnictwem. Pszczoły utrzymywali w ulach kłodowych, zarówno w stojakach jak i leżakach. W XII i XIII w. na tym terenie zaczęły pojawiać się ule plecione najpierw z wikliny, a później ze słomy. Źródła pisemne – głównie kroniki niemieckie oraz dokumenty kościelne stwierdzają, że pomiędzy Odrą a Łebą intensywnie „chodzono koło barci”, a ludność słowiańska musiała płacić daninę za dzierżawę borów bartnych. Kronikarze niemieccy odnotowali obowiązek oddawania tyle garnców miodu ile gospodarstwo miało radeł. Niektórzy z pośród bartników łużyckich musieli płacić nawet do 100 donic miodu, co dowodziło by, że posiadali oni wielkie i dochodowe bory bartne. (załącznik nr 3, za „Wierzenia i obyczaje pszczelarzy polskich”, autor: Romuald Wróblewski, Nowy Sącz 1997, wyd. Bartnik Sądecki). Z kroniki Thietmara (Kronika Thietmara znajduje się obecnie prawdopodobnie na terenie Niemiec; powyższy opis sporządzono na podstawie „Pszczelarstwa w Sudetach Zachodnich, autor Andrzej Paczos, wyd. Regionalny Związek Pszczelarzy w Jeleniej Górze, rok 2001, załącznik nr 4) dowiadujemy się, że wojska niemieckie w 1015 r. w żupie słowiańskiego plemienia Dziadoszan napotkały bartnika i pozbawiły go życia. Późniejsze przekazy donoszą, że bartnicy łużyccy płacili daniny i dziesięciny dla biskupstw miśnieńskich i brandenburskich oraz klasztorów z Magdeburga i Nienberga. Istnieje XIII-wieczny zapis, że w 5 wsiach na Śląsku były 204 ule. W poszczególnych gospodarstwach było 15, 20, a nawet 40 uli. W tym czasie zaczął się proces przesiedlania barci do osiedli. Wykorzystywano kłody bartne wycięte ze spróchniałych drzew, a w późniejszym czasie sporządzano je, czyli „dziano”. Szczególnie wielu bartników żyło w dobrach miejskich Zgorzelca i Puszczy Zgorzelecko- Osiecznickiej, zwłaszcza na osiedlu Kliczków. Bartnicy mieli własne sądy. W wielu miejscowościach górnych Łużyc działały stowarzyszenia bartne, na których czele stali żupanowie. Odbywały się również jarmarki miodne. O tym, że pogranicze śląsko-łużyckie było niegdyś miodnym zagłębiem świadczy fakt, że najstarsza książka poświęcona pszczelarstwu, jaka ukazała się w języku niemieckim, wydana została w Zgorzelcu (Görlitz) w 1568 r. Książka nosiła tytuł „Podstawy nauki o pszczołach i ich pielęgnacji w księstwie głogowskim na podstawie własnego doświadczenia zebrane przez Nickela Jacoba, mieszkańca Szprotawy”. Autor wyznaje, że pszczelarstwem parał się jego ojciec i dziadek a książkę napisał na prośbę burmistrzów i rajców miejskich z Głogowa, Kożuchowa, Góry Śląskiej, Szprotawy, Zielonej Góry i Świebodzic. Książka ta miała wiele wznowień i przeróbek. Jest w niej mowa o „świcie dworskiej” matki i o kwatermistrzach, którzy wylatują przed rojem, aby szukać dla nich lokum. Bory bartne utrzymywały się do początku XIX wieku i to w wioskach rodowitych Łużyczan, z grona których wywodzi się wielu słynnych pszczelarzy. W XIV w. obok bartnictwa zaczęło się rozwijać pasiecznictwo. Wykorzystywano kłody bartne, które uprzednio wycięto z drzewa bartnego i ustawiono w pobliżu siedziby ludzkiej. Bartnictwo w Borach Dolnośląskich przetrwało w formie szczątkowej nawet do końca XIX w. Zapiski wskazują, że ule kłodowe wywożono do lasów, zawieszano je na drzewach, gdyż las był nadal miejscem dobrego pożytku. Z życiem pszczelarza i rodziny pszczelej związana była bogata obrzędowość. Należało zawiadamiać pszczoły o wydarzeniach rodzinnych pszczelarza – radosnych i smutnych. Ule przystrajano w odpowiednie wstążki lub wianki kwiatów, i wypowiadano odpowiednie zaklęcia. Cenione przez pszczelarzy wrzosowiska pojawiły się w Borach Dolnośląskich wraz z wojskiem. W 1898 roku Dohnowie, ówcześni właściciele Borów Dolnośląskich przekazali pod poligon 10-15 tys. mórg pruskich (5700-8500 ha), położonych w okolicy Świętoszowa. W tym czasie nastąpiła intensywna eksploatacja lasu. W 1900 roku doszło do olbrzymiego pożaru, który swym zasięgiem objął obszar 1800 ha. Doprowadziło to do degradacji drzewostanu i rozrastania się wrzosowisk. Od początku XX wieku ludność niemiecka, zamieszkująca te tereny, intensywnie wykorzystywała wrzosowiska w okresie kwitnienia wrzosu (przełom sierpnia i września). Po roku 1945, czyli od zakończenia drugiej wojny światowej, ludność wysiedlona z byłych terenów wschodnich, która przybyła na teren Borów Dolnośląskich, kontynuowała tradycje pszczelarskie na tym terenie. (za artykułem autorstwa Jana Serwatki nt. „Wyniki analizy pyłkowej miodów wrzosowych” z 1958 r., Pszczelniczy Zeszyt Naukowy nr 2 z czerwca 1958 roku, oryginał artykułu znajduje się w Instytucie Sadownictwa i Kwiaciarstwa, oddział Pszczelnictwa, Kazimierska 2, Puławy).