Śląskie kołaczyki wykwintne
Śląskie kołaczyki wykwintne
Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych
  • w dniu 2010-05-17
  • kategoria Wyroby piekarnicze i cukiernicze
  • województwo woj. śląskie

Wygląd:

Małe bułeczki drożdżowe, posypane kruszonką (posypką) i cukrem pudrem. Na przekroju widoczne ciasto z nadzieniem makowym, jabłkowym lub serowym w środku.

Kształt:

Kształt okrągły.

Rozmiar:

Średnica 5-10 cm, wysokość około 3 cm.

Barwa:

Barwa zewnętrzna złocista. Na przekroju ciasto ma barwę jasnozłotą, widoczne nadzienie serowe, jabłkowe lub makowe.

Konsystencja:

Pulchne, sprężyste.

Smak:

Smak słodki, w zależności od nadzienia serowy, jabłkowy lub makowy. Zapach świeżego pieczywa drożdżowego z kruszonką.

Dodatkowe Informacje:

Tradycja:

W publikacji „Nasza kuchnia” Walburgi Fójcikowej wydanej w kwietniu 1937 roku w Czeskim Cieszynie znajduje się przepis na kołaczyki wykwintne, które pieczone są do dziś przez mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Na początku autorka podaje kilka wskazówek dotyczących mąki: „Na kołacze powinna być mąka dobrze sucha, przesiana, w zimie trochę letnia, z domieszką gładkiej mąki w stosunku 30 dkg gładkiej i 70 dkg grysikowej (…)”. Następnie wymienia pozostałe składniki: drożdże, mleko, cukier, jajka oraz skórkę otartą z cytryny, które należy zmieszać ze sobą i tak długo ubijać ciasto „(…) aż odłazi od warzeszki i dostaje pęcherzyki (…)”. Z wyrośniętego ciasta formuje się bułeczki, pozostawia się je w ciepłym miejscu, aby podrosły i nadziewa się masą serową lub makową. Każdy kołaczyk smaruje się jajkiem rozmąconym ze słodką śmietaną, posypuje kruszonką lub piernikiem. Tak przygotowane pozostawia się, aby wyrosły, a następnie wstawia się do nagrzanego piekarnika. „Tymczasem zrobić dobry ogień ażeby piec był mocno wypalony. Podrośnięte kołaczyki skłuć każdy 3 razy widelcem, wstawić je do pieca, zrobić trochę pary, i zostawić przynajmniej 5 minut, potem obrócić z blachą i piec jeszcze przynajmniej 5 minut, aby były ładne i rumiane. Upieczone posmarować na blasze masłem i wyłożyć na papier. Wystudzone posypać cukrem”. O kołaczykach wspomina również Paweł Rucki w artykule pt. „Co sie downi jadło?”, pochodzącym z czasopisma „Głos Ziemi Cieszyńskiej” z 1983 roku: „Robiło się też małe kołocziczki. Rodzynek nie było, to się dowało do postrzodka suszone śliwki. To był wielki przysmak, jodało się go też jyny na święta”. Popularność kołaczyków tkwi w ich niewątpliwej prostocie przygotowania, która nie wymaga olbrzymich zdolności kulinarnych, a jedynie dużej dawki cierpliwości i dokładności w wykonaniu.